piątek, 28 czerwca 2013

Rozdział VI ♥

*** Oczami Justina ***
Chwilę przed tym jak chłopak wszedł do sali w której przez ostatnie dni przebywała dziewczyna, rozmawiał z panią Chelsea. Wiedział w jakiej teraz siedemnastolatka znajduje się sytuacji. Tak bardzo jej współczuł, tak bardzo chciał jej pomóc. Tylko nie wiedział jak. Wiedział że musi coś wymyślić. Każdy pomysł jaki rodził się w jego głowie po chwili stawał się nie do zrealizowania, bezsensowny. Kiedy wszedł do sali, i zobaczył w jakim stanie jest dziewczyna, jego serce połamało się na tysiąc malutkich kawałków. To było dla niego bardzo dziwne uczucie, takie nieznajome. Nie wiedział co ma zrobić, więc po prostu, najzwyklej na świecie przytulił ją. Wiedział że ona może tego nie chcieć, odepchnąć go. Lecz nic z tych rzeczy się nie wydarzyło. Odwrotnie, wtuliła się w ciepłe ciało szatyna jeszcze bardziej. Jej płacz nasilał się z każdą sekundą co raz bardziej. Gładził swoimi dłońmi jej plecy, mając nadzieję że chociaż trochę się uspokoi. Lecz nic takiego się nie stało. Płakała dalej, i bardziej. Już naprawdę nie wiedział co ma zrobić aby się uspokoiła. Lecz wpadł na jeden pomysł. Odsunął się od niej na kilka centymetrów.
- Połóż się dobrze Ci to zrobi - poprosił, a dziewczyna to wykonała. Wiedział że jest zmęczona. Lecz ona tylko leżała i płakała. Od tego widoku aż mu zachciało się płakać, ale wiedział ze nie może się poddać, ona teraz potrzebuje pomocy. Chwycił delikatną rękę siedemnastolatki, i bardzo ściszonym głosem zaczął śpiewać ulubioną kołysankę jego siostrzyczki. Gdy już prawie kończył śpiewaną piosenkę spojrzał na dziewczynę. Spała. Taka słodka, bezbronna Charlotte. Usłyszał w sercu głosik który ciągle mu powtarzał ' musisz jej teraz pomóc '. To wszystko co teraz działo się jego żcyiu było nowością. Nigdy nie przeżywał czegoś takiego. Kiedy tak wpatrywał się w jej nieskazitelną twarz do sami bez pukania wszedł lekarz.
- Cicho, dopiero zasnęła - ostrzegł cichym głosem nastolatek
- Muszę z Tobą chłopcze porozmawiać - powiedział z kamienną twarzą lekarz
- Za godzinę przyjdzie po nią pani Chelsea - kontynuował|
- To ta która zabierze ją do domu dziecka ? - zapytał, chociaż doskonale znał odpowiedź
*** Oczami Charlotte ***
Obudziła się, lecz nie otwierała oczu. Wiedziała że jest jeszcze ktoś w sami oprócz samego Justina. Rozmawiali, tylko nie wiedziała o czym. Postanowiła że nie będzie na razie ujawniać że się obudziła tylko posłucha. Kiedy usłyszała ostatnie zdanie jakie wypowiedział szatyn, automatycznie jej oczy się otworzyły. Nie mogła wypowiedzieć ani jednego słowa, była w takim szoku. Wiedziała co to oznaczało. Jest sierotą. Do jej oczu napłynęła bardzo duża fala łez, która w szybkim tempie ujrzała światło dzienne. Na początku nikt nie zauważył że się obudziła, a co dopiero że płacze. Dopiero kiedy pociągnęła nosem, szatyn odwrócił się w jej stronę. Kiedy zobaczył jej stan, przytulił ją. Bez żadnego słowa. Wiedział że jedyne co jej teraz jest potrzebne. To obecność osoby której może powiedzieć wszystko. Nie do końca był przekonany że ona mu ufa, ale przecież to że jeszcze siedzi w jej sali, i ja przytula to chyba już jakiś znak.
Kiedy poczuła że jego ręce gładzą jej plecy, troszeczkę się uspokoiła. Nie mówił nic. Właśnie tego teraz potrzebowała. Tkwili w tym uścisku ponad piętnaście minut. Kiedy się oderwali od siebie, spostrzegli że w sali zostali sami. Nie miała nawet siły aby się ruszyć. Nadal tkwiła w szoku który nie chciał odpuścić. Chciała aby ten cały koszmar się już skończył, aby wreszcie mogła być zwykłą, szczęśliwą nastolatką. Jak widać los chciał dla niej inaczej. Nagle na twarzy poczuła ciepłe ręce brązowookiego który swym delikatnym dotykiem ocierał nadal wypływające łzy z oczu dziewczyny.
- Pomogę Ci się wydostać się z tego wszystkiego - rozmowę zaczął chłopak
- Dlaczego ? - zapytała zapłakanym głosem
- Ponieważ czuję się Tobą zaopiekować - kiedy to mówił w jego oczach można było dostrzec łzy
- Kłamiesz - powiedziała spokojnie, lecz nadal płakała
- Co mam zrobić żebyś mi uwierzyła ? - zapytaj bardziej załamany
- Nic, bo i tak Ci nie uwierzę - te słowa raniły szatyna najbardziej
Przez chwilę nie odzywali się do siebie, lecz później znowu zaczęli o tym co teraz będzie się działo z dziewczyną. Kiedy spostrzegli że kobieta powinna zjawić się w szpitalu za trzydzieści minut, zaczęli pakować rzeczy dziewczyny do małej torby. Nie miała ich dużo, ponieważ nikt jej z domu nic nie przyniósł.
Kiedy wybiła godzina, której tak bardzo nie chcieli, w sali rozbrzmiało ciche pukanie. Po raz kolejny tego dnia, dziewczyna zaczęła histerycznie płakać. Kiedy dostrzegł to chłopak, przytulił ja, gładził dłońmi jej plecy. Zapewniał że będzie dobrze, chociaż sam w to nie wierzył.
- Proszę - odparł chłopak
Kiedy do sali weszła kobieta której się spodziewali nastolatkowie, jej mina momentalnie zrobiła się kamienna, Nie wiedział że zastanie taki widok. Płacząca dziewczyna siedząca na łóżku szpitalnym, a tuż obok niej chłopak pocieszający ją. Wiedziała co teraz czuje dziewczyna ponieważ sama już to przechodziła w młodości.
-  Mogłaby Pani dać nam jeszcze chwilę ? - nagle usłyszała głos swojego towarzysza, chwilę później dzwięk zamykających się drzwi. Poczuła jak chłopak bierze jej twarz w swoje ciepłe, drżące dłonie. Kciukami ocierał jej zapłakane oczy, wciąż się w nie wpatrując. Po jej ciele przeszedł przyjemny dreszcz, którego jeszcze nie znała. Pierwszy raz w życiu doznała takiego uczucia, Podobało jej się to. Chwilę później usłyszała pierwsze słowa szatyna
- Proszę wierz mi. Tak bardzo chcę Ci pomóc, ale wiem że nie jest Ci łatwo po tym wszystkim. Będę walczył o to abyś uwierzyła. Wyciągnę Cię z tego domu, zobaczysz. Teraz idź z tą kobietą, obiecuje że będę dzwonił co chwilę, zabierał tylko kiedy będę mógł. Obiecuję - kiedy to mówił, z jego oczu wyciekły łzy co zdarza się naprawdę rzadko. Szybko ją otarł. a gdy skończył mówić , przytulił się do drobnego ciała dziewczyny. Nie odepchnęła go, co już było znaczącym czymś
- Już można ? - drzwi się otworzyły, a za nich wyłoniła się ta sama osoba co poprzednio.
Dopiero teraz zrozumiała co teraz będzie działo się w jej życiu. Nie chciała tego. Aby tego uniknąć mogła nawet przyjąć pomoc szatyna a nie chciała tego ponieważ to wszystko co się stało kilka dni temu było jeszcze za świeże. Lecz chyba nie miała innego wyjścia. jak zwykle była sama. Jej płacz po raz kolejny tego dnia się nasilił.
- Proszę, pomóż mi - wyszeptała do ramienia chłopaka, lecz wiedziała że usłyszy to tylko on
- Obiecuję że wezmę Cię jak najszybciej stamtąd  - również powiedział aby tylko ona mogła usłyszeć. Kobieta która niedawno weszła, nadal czekała na moment w którym będzie mogła zabrać nastolatkę do nowej dla niej placówki.
Kiedy para nastolatków 'odkleiła' się od siebie, dziewczyna z pomocą chłopaka wstała i powoli zaczęła wychodzić z sali. Wiedziała że to co się teraz dzieje, jest jej jednym z najgorszych wydarzeń w życiu. Tak bardzo chciała aby to wszystko jak najszybciej się skończyło. Wychodząc z budynku, podążała za kobietą i chłopakiem u boku do niebieskiego samochodu. Kiedy już byli na wyznaczonym celu, z jej oczu po raz kolejny wypłynęły krople słonej cieczy. Po raz kolejny znalazła się w ramionach chłopaka. Chciałaby aby jechał z nią, lecz to było niemożliwe. Kiedy się odsunęła od jego ciała, stało się coś czego nigdy w życiu się nie spodziewała. Jego malinowe wargi, delikatnie opadły na jej drżące usta, lekko je muskając. Czuła to że chłopak robił to niepewnie, bał się jej reakcji. Lecz ona tylko odwzajemniła pocałunek.
*** Tydzień później ***
Od wydarzenia jakie miało miejsce tydzień temu na szpitalnym parkingu, chłopak odwiedzał Charlotte codziennie. Zabierał ją na spacery, wycieczki. Bardzo dużo rozmawiali. Już powoli zaczynała mu ufać. Wierzyła mu w to że on naprawdę chce jej pomóc. Już nawet miał plan który po części znała dziewczyna. Lecz nie wiedzieli że ten dzisiejszy dzień pokrzyzuje i zniszczy wszystko, nad czym tak ciężko pracowali.
Kiedy wychowankowie placówki mieli czas wolny, Charlotte jak zwykle szykowała się na spotkanie z Justiniem. Za każdym razem kiedy to robiła, miała uśmiech na twarzy. Na prawdę go lubiła. Już nie mogła się doczekać kiedy go po raz kolejny zobaczy. Lecz tego dnia ani przez najbliższe kilka tygodni to będzie całkowicie niemożliwe.
_____________
Przepraszam że tak długo, ale jakoś nie miałam czasu. Już kilka dni go pisałam, ale dziś wreszcie skończyłam. Jak widzicie wszystko idzie w dobrym kierunku. Jak myślicie dlaczego Charl nie zobaczy się z Justiniem ?
Następny postaram się dodać w tygodniu. Komentujcie ;)
PS. Miłych, bezpiecznych, zajebistych, słonecznych wakacji. <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz