*** Oczami Charlotte ***
Nadszedł jeden z dni których dziewczyna nienawidziła najbardziej na świecie. Był to jeden z dni w których musiała być obecną w szkole. To osiem godzin było dla niej męczarnią, najgorszym koszmarem, naśmiewaniem się z jej problemów, jej matki i nie tylko. Jak w prawie każdy dzień tygodnia telefon dziewczyny zaczął wydawać tę samą melodie. Oznaczało to że czas już wstać to szkoły. Dziewczyna leniwie przetarła oczy, następnie wyłączyła uciążliwy budzik. Postawiła leciutko swoje malutkie stópki na drewnianej podłodze. Poprawiła pościel na łóżku, podniosła rolety wpuszczając światło do pomieszczenia. Wybrała odpowiednie ciuchy na dzisiejszy dzień. Powoli poszła to łazienki wykonać poranną toaletę. Po dwudziestu minutach, czysta, odświeżona Charlotte poszła w kierunku kuchni w celu zjedzenia śniadania. To co tam zastała było już rutyną. Butelki szklane, plastikowe, niedopałki papierosów, puszki raz brak matki której w tym okresie najbardziej potrzebowała. Każda normalna nastolatka w tym wielu tego potrzebowała. Matczynej miłości, zrozumienia, wsparcia. Lecz tego nie było w tym przypadku. Tu był ciągły krzyk, w pewnym stopniu nienawiść, zero wsparcia, zainteresowania.
Myśląc o tym wszystkim brązowookiej poleciała łezka, którą szybko otarła.
Przysunęła drewniane krzesło pod kuchenne szafki tylko po to aby z najwyższej półki sięgnąć płatki które mała zamiar spożyć na śniadanie. Po wykonanej czynności odłożyła mebel na swoje miejsce. Widząc bałagan jaki panował na blacie, wzięła kilka butelek po wódce, puszek piwa i wyrzuciła je do do śmieci nie robiąc przy tym żadnego hałasu. Następne dziesięć minut dziewczyna poświęciła na przygotowanie i zjedzenie śniadania. Po wykonanej czynności odłożyła naczynie do zlewu, pobiegła cichutko do swojego pokoju gdzie zostawiła plecak z książkami potrzebnymi jej na dzisiejszy dzień. Wzięła go i zaczęła kierować się do wyjścia. Tuż przy samych drzwiach założyła buty, i wyszła. Przez całą drogę szła spokojnie, nie spiesząc się, w uszach mając swoje ulubione czarne słuchawki przez które wydobywał się dźwięk jej ulubionej piosenki, opowiadającej tragiczną miłosną historię. Po niecałych piętnastu minutach oczom Charlotte ukazały się mury placówki której tak bardzo nienawidziła. Teraz to zacznie się prawdziwe piekło. To co się działo w jej domu było prawie niczym w porównaniu co odbywało się tutaj. Już na samym progu słyszała wyzwiska co do swojej osoby. Było to normą, dzień nie obyłby się bez obrażania nastolatki słowami 'mała kurwa, szmata, grubas, dziwka po matce ' i wiele gorszych. Zawsze to z ogromnym bólem znosiła, tylko nie rozumiała dlaczego. Przecież ona nikomu nie nie zrobiła, zawsze starała się żyć z każdym w pokojowych stosunkach, pomagać innym. Nigdy nikt jej nie zaakceptował.
Już gdy przekroczyła próg placówki wyczuwała problemy. Oczywiście miała rację. Idąc prosto ze spuszczoną głową, nagle poczuła mocny wstrząs. Z dużą siłą upadła na ziemię. W pierwszej chwili była zszokowana. Co mogło spowodować taki nagły wypadek. Chwilę później po upadku, lekko o tłumiona dziewczyna usłyszała za swoimi plecami dobrze znany głos szkolnej gwiazdy, 'króla' każdego wychowanka liceum Justina Biebera.
- Uważaj jak chodzisz gruba pokrako - powiedział z chytrym uśmieszkiem na twarzy.
Nagle wszyscy zebrani na głównym szkolnym korytarzu zaczęli się śmiać z z tego co powiedział ich 'przełożony'. Wystraszona dziewczyna nie była wstanie nic powiedzieć, nawet nie miała wystarczająco dużo siły aby się podnieść. Każda jej próba okazywała się nieudaną przez co uczniowie mieli jeszcze więcej śmiechu. Nikt nie przyszedł jej na pomoc, z resztą jak zwykle. Zawsze w takich i innych sytuacjach była sama, nie mogła na nikim polegać, nikomu nie ufała.
- No dalej, Ciebie też tatuś Garego w nocy tak pieprzył jak Twoja mamusię że teraz nie masz siły się podnieść - słowa bruneta wywołały kolejną falę śmiechu w placówce. On zawsze wiedział jak dobrać słowa aby zabolały najmocniej . Bardziej niż uderzenie w twarz. Teraz dziewczyna wolała aby tak się stało, niż ma wysłuchiwać takich rzeczy o sobie i swojej matce. Tak bardzo chciała mu się sprzeciwić, powiedzieć że od jej matki ma się odczepić, może obrażać ją ile chce, nawet może ją katować, tylko nie obrażać matkę. Tak, chciała tego. Pomimo tych wszystkich krzywd jakie rodzicielka jej wyrządziła, Charlotte nadal miała do niej szacunek, nigdy nie wybaczyłaby sobie gdyby coś jej się stało. Po chwili ciszy na korytarzu, dziewczyna poczuła kolejny wstrząs, lecz tym razem nie aż tam mocny. Po chwili kolejny upadek...
- Jak widać, szmata już stać nie może, za bardzo wyruchana. - to z tego wszystkiego zabolało najbardziej. Miała ochotę wstać, wyjść i skończyć ze swoim beznadziejnym życiem. Lecz najzwyczajniej w świecie nie potrafiła. Gdy zadzwonił dzwonek każdy poszedł na lekcje, nie zważając na to co teraz dzieje się z dziewczyną. Kiedy tak już odzyskała siły wiedziała że nie może iść na lekcje, bynajmniej nie dziś. Wstała, leciutko podniosła plecak który wydawał się jeszcze bardziej cięższy zanim weszła do budynku i wyszła. Nie wiedziała gdzie ma iść, wiedziała jedynie że nie do szkoły. Postanowiła że pójdzie do domu, ponieważ to jedyne najbezpieczniejsze miejsce dla niej w tym momencie. Trzydzieści minut później była już na miejscu. Najbardziej obawiała się tego że będzie w domu jej matka. Cała zapłakana przekroczyła próg mieszkania. Widok jaki tam zastała był nie do opisania. Łzy przestały lecieć, teraz to czuła kolejny szok. Jeszcze większy niż czuła około czterdzieści minut temu. Jak tak można ? W normalny dzień ? Jeszcze, to prawie rano ? Pewnie zastanawiacie się o co chodzi. Matka Charlotte, w salonie, z kolejnym nowym mężczyzną, odbywała stosunek płciowy. Wystraszona kobieta, szybko zeszła z ciała owego mężczyzny, i zaczęła się ubierać jak i jej partner. Widok zalanej łzami córki ani trochę nie powstrzymał kobiety przed kolejną awanturą.
- Co ty tu robisz ?! Czemu nie jesteś w szkole ?! Która jest godzina ?! Jeszcze mi przychodzisz do domu, wielce zapłakana, udajesz pewnie że Cię coś boli bo nie chcesz być w szkole. ?! Nie chce Cię tu widzieć ! Wypierdalaj do szkoły, teraz ! - Matka co raz bardziej krzyczała, nie mogła się uspokoić. A nastolatka ... Ona nie mogła w to wszystko uwierzyć. Jak WŁASNA matka mogła ją tak potraktować. Szybko wycofała się z domu i szybko zaczęła biec. Nawet nie wiedziała gdzie biegnie. Cała zapłakana, już nie miała na nic siły. Skręciła w jedną z nieznanych jej ulic. Jedyne co tam zobaczyła to opuszczony magazyn. Szybko postanowiła że tam się ukryje. Przecież nikt mnie tu nie znajdzie. - pomyślała. Poszła do środka cała spakowana... Obraz jaki tam zastała był dla niej normalnością. Była to tylko powtórka tego co miała w domu. Roztrzęsiona i zapłakana otarła się o ścianę. Wiedziała że dłużej nie wytrzyjcie. Musi to zrobić. Przecież nikt jej tu nie chce, nikomu nie jest potrzebna. Wyjęła z kieszeni najpierw zdjęcie. Ich wspólne zdjęcie. Ona, mama, tata. Wszyscy byli tu tacy szczęśliwi, niczym się nie przejmowali. Następne co wyjęła to była żyletka .. Widziała ją tylko przez łzy. Podciągnęła rękaw bluzy, i przejechała po raz pierwszy. Jedyne co poczuła to minimalną satysfakcje, ból. Chciała więcej, więc powtórzyła czynność kilka krotnie. Krew w coraz większych ilościach zaczęła się wydzielać z organizmu dziewczyny. Obraz zaczął jej się rozmazywać, już nic nie pamiętała. Teraz czuła że nie ma już problemów, teraz będzie jak w raju. Jej cel został osiągnięty...
___________________________
Tak wiem dramatyczny rozdział, ale jeszcze trochę i będzie lepiej. Obiecuję ;)
Mi się tak średnio podoba, ale ocenę zostawiam Wam.Każdy kto to czyta niech skomentuje, chociaż to, proszę.
Nie będzie już tej zasady ileś komentarzy = rozdział, ponieważ tak to nigdy nie byłoby drugiego. Więc trzeci postaram się napisać jakoś w weekend.
Rozdział dedykuję Kasi. < 3 Kocham Cię maleńka i dziękuję za wszystko, jesteś cudowna. ; 3
Oczywiście Was teeż bardzo kochaam <3 ;*
Twitter : https://twitter.com/smiilex33
Ask :http://ask.fm/smiilexd
Facebook : https://www.facebook.com/?q=#/natalia.bartoszek.5?ref=tn_tnmn
JEZUU CZEKAM NA III <3
OdpowiedzUsuńBiedna dziewczyna. Kocham twój blog!! ♥ Proszę tylko zdradź tajemnicę... Czy Justin i Charlotte będą razem??! :) ♥ Czekam na rozdział |||
OdpowiedzUsuńNie będę nic mówić. ;) Wszystkiego się dowiecie czytając ;*
Usuń