piątek, 31 maja 2013

Rodział I ♥


Promienie słoneczne przedzierały się przez okna pokoju nastolatki przy czym muskały jej nieskazitelną twarz. Leniwie otworzyła zaspane powieki. Pierwszą czynnością jaką zrobiła, było spojrzenie na zegarek zajmujący swoje miejsce na szafce nocnej postawionej obok łóżka. Dwunasta trzydzieści dwa. Źrenice dziewczyny automatycznie się powiększyły.
- Już jest ta godzina, nie zdążę - pomyślała zaspana i zaszokowana dziewczyna
Szybko wstała, przypominając sobie że za trzydzieści minut z pracy przychodzi jej rodzicielka, a ona obiecała mamie że jak co sobotę posprząta mieszkanie. Lecz nie dziś. Za mało czasu. Brązowooka szybko zbiegła do kuchni, gdzie w jak najszybszym tempie zaczęłam sprzątać puste puszki po piwie, butelki po wódce i innych napojach alkoholowych. Jej matka po raz koleiny robiła alkoholowe imprezy z coraz to nowymi mężczyznami, i do tego co raz bogatszymi. Potem jeden z nich zostawał na noc. Charlotte w kwestii imprez matki nie miała nic do powiedzenia. Musiała grzecznie siedzieć w swoim pokoju, zamkniętym na klucz. Właśnie wtedy potrzebowała kogoś komu mogła by powiedzieć wszystko co czuje. Tylko że nie miała komu. Przeprowadziła się tu niecałe dwa miesiące temu. Do tej pory nie miała nawet koleżanki. Gdy rówieśnicy się tylko dowiedzieli czym zajmuje się jej matka, od razu ją wyśmiewali, szydzili z niej. Nikt nie chciał jej pomóc, a nawet gdyby taka pomoc się znalazła nie wzięłaby jej. Bała się że gdy powie całą prawdę, jaka dzieje się w jej domu ta osoba powiadomi odpowiednie służby i zostanie odebrana matce. Pójdzie do domu dziecka, a wtedy wyśmiewali by się z niej co raz bardziej. Zawsze była poniżana nawet w Londynie, gdzie mieszkała poprzednio. Mimo że nigdy nie miała problemów z wagą, rówieśnicy mówili jej że jest za gruba, że musi schudnąć. Ona w to wszystko wierzyła. Przez pewien czas katowała się głodowaniem, tabletkami przeczyszczającymi. Aż pewnego razu nie trafiła do szpitala z anoreksją. Wtedy matka wcale nie przejęła się losem córki. Wciąż przyprowadziła do mieszkania coraz to nowych mężczyzn, spała z nimi za pieniądze oraz urządzała huczne imprezy... Kiedy dziewczyna skończyła sprzątać kuchnię, szybko pobiegła do salonu gdzie panował jeszcze większy bałagan. W tym samym momencie gdy dziewczyna weszła do salonu, drzwi domu się otworzyły. Do środka weszła rodzicielka brązowookiej, z jakimś mężczyzną. Miał około trzydzieści lat, średniego wzrostu. Nie należał do najprzystojniejszych. Wręcz przeciwnie, był brzydki. Kiedy Charlotte go zobaczyła oraz matkę wystraszyła się tym co zaraz będzie tu się działo.
- Która jest godzina !? - zapytała wściekła matka
- Trzynasta, a ty jeszcze nie zdążyłaś posprzątać ? Aż wstyd kogokolwiek do domu wpuścić ! - Kobieta była coraz bardziej wściekła
- Przepraszam mamo, postaram się to jak najszybciej posprzątać - odparła cichutko dziewczyna, już miała łzy w oczach ale nie mogła okazać słabości
- No ja mam nadzieję. Teraz ja i John pójdziemy na górę do mojego pokoju, i gdy zejdziemy tu za godzinę ma być czysto, zrozumiano !? - bardziej opanowana matka nakazała córce. Ta tylko leciutko pokiwała głową. Następne kurczowo trzymając dłoń partnera, poszła z nim po schodach prowadzących do sypialni trzydziesto siedmio letniej kobiety.
Wciąż na progu salonu stojąca dziewczyna, nadal powstrzymywała łzy. Gdy upewniła się że nikt jej nie zobaczy, usiadła swym drobnym ciałem na białą pełną puszek, butelek, niedopałków, ubrań kanapie. Najzwyczajniej w świecie zaczęła płakać. Robiła to cichutko, ponieważ gdyby matka przyłapała ją w takim stanie nie byłoby z nią dobrze. Dopiero po niecałych dwudziestu minutach nastolatka zebrała swoje siły, i zaczęła sprzątać mieszkanie, jak nakazała jej rodzicielka. Po upływie pięciu minut sprzątania, z pokoju na górze zaczęły wydobywać się jęki. Dziewczyna wiedziała o co chodzi. Tylko dlaczego teraz, dlaczego wtedy kiedy oboje dobrze wiedzą że córka właścicielki mieszkania jest razem z nimi w pomieszczeniu. Po równych czterdziestu pięciu minutach dom był calutki czysty, no oczywiście sypialni matki. tam nikt nie miał prawa wstępu, tylko ona oraz jej mężczyźni na jedną noc. Po skończonej pracy jaką nakazała siedemnastolatce matka ta udała się do swojego pokoju. Ze zmęczenia bezwładnie odpadła na łóżko. Z kieszeni spodni wyjęła już dawno nie modny telefon. Sprawdzała czy przypadkiem nikt do niej nie napisał, a może i zadzwonił. Tak naprawdę nie liczyła na wiadomość od nikogo, poza operatorem sieci w jakiej dziewczyna posiadała telefon. Wyjęła z szafki słuchawki, i podłączyła je do telefonu. Wybrała piosenkę Kesha-Die young. Głośność ustawiła na największą aby nie słyszeć tego co działo się za ścianą. Po przesłuchaniu trzech piosenek dziewczyna zasnęła.
*** OCZAMI JUSTINA ***
Właśnie odsypiałem wczorajszą imprezę urodzinową mojego najlepszego przyjaciela Jay'a. Było naprawdę zajebiście. Pełno dziewczyn w bikini, litry alkoholu. To jest to co kocham. Mógłbym być w takich klimatach cały czas, a nigdy by mi się nie znudziło. Pamiętam że w połowie imprezy któryś z gości zadzwonił po striptizerki. Później już nic nie pamiętam.
- Juśtin ! Wśtawaj mama cie woła ! - chwilę później poczułem jej drobne ciało skaczącej po moim łóżku. Tak to była Jazzy, moja młodsza siostra. Miała trzy latka, kochałem ją nad życie, zrobiłbym dla niej wszystko. Była dla mnie najważniejsza. Miałem jeszcze młodszego brata, ale o nim to później.
Byłem tak bardzo zmęczony, i tak bardzo bolała mnie głowa że nawet nie otwarłem oczu. Chciałem tylko aby przez ten jeden dzień był w domu spokój.
- Aniołku, zaraz przyjdę. Teraz wyjdź i idź do kuchni na śniadanie. - Powiedziałem i oczekiwałem aż mała wyjdzie
- A pójdziemy dziś na plac ? - zadała pytanie.
- Skarbie, dziś źle się czuję... Pójdziemy jutro jak wyzdrowieje dobrze ? I nawet nie tylko na plac. Dobrze, aniołeczku ? - mówiłem zaspanym głosem do siostry
- Dobrze, to ja idę do mamy na śniadanie, ty tez zaraz przyjdź. - powiedziała, pocałowała mnie swoimi małymi ustami w policzek, i wyszła z pokoju zamykając za sobą drzwi...
Po godzinie dopiero wstałem, i to jeszcze z ledwością. Gdy podszedłem do okna, to co zobaczyłem było nie do pomyślenia. Ojciec Garego, wychodził z domu jej striptizerki która była na urodzinach. Na pożegnanie pocałowali się namiętnie. STOP, STOP ! Przecież w tym domu mieszka ta dziewczyna co się niedawno przeprowadziła, i każdy się z niej śmieje że jej matka to d****a... Chyba Charlotte miała na imię. Tak, Charlotte. Ołł, będzie się z czego śmiać.
________________
No i mamy pierwszy rozdział. Mi się osobiście podoba, tylko trochę dziwna końcówka. Jak myślicie jak Charlotte zniesie obelgi rzucane w jej stronę z powodu jej matki ?
5 komentarzy = 2 rozdział ;3
Twitter :  https://twitter.com/smiilex33
Ask :http://ask.fm/smiilexd
Facebook : https://www.facebook.com/?q=#/natalia.bartoszek.5?ref=tn_tnmn

czwartek, 30 maja 2013

Prolog ♥



Nadszedł koleiny wieczór. Rutyną jest wieczorne siadanie na parapecie z kubkiem gorącej miętowej herbaty, i słuchawkami w uszach. Z starego modelu telefonu płyną słowa piosenki zachęcającej do walki. W takich momentach nachodzi przypływ adrenaliny. To właśnie w tych momentach jest największa ochota wygadania się komuś, nakrzyczenie, powiedzenie całej prawdy tym którzy najbardziej nas ranią. Kiedy następnego dnia rano, przytłacza szara rzeczywistość. Cała złość, żal, smutek odchodzi. W tym momencie nie jesteśmy w stanie nawet wypowiedzieć jednego słowa w stronę osoby której poprzedniego wieczoru mieliśmy tyle do powiedzenia. Jeśli się starać aby przełamać strach, lęk i wszystkie inne lęki uda się. JUST BELIEVE. !

_____________________
No i jest prolog. Mam na dzieję że się podoba, bo mi tak średnio. Liczę na szczere komentarze.
3 komentarze = 1 rozdział ;3

Bohaterowie ♥




Charlotte Johnson [17 l.] Uczennica pierwszej klasy prywatnego liceum w Stratford. Do miasteczka przeprowadziła się w wakacje wraz z matką. Z ojcem nie utrzymuje kontaktów, i chce aby tak zostało. Nie potrafi się odnaleźć w nowej szkole. Wszyscy wiedzą że nie pochodzi z bogatej rodziny, dlatego też nie chcą się z nią zadawać, do czasu.

Justin Bieber [18 l.] Uczęszcza do drugiej klasy prywatnego liceum w Stratford. Jest kapitanem drużyny koszykarskiej w szkole. Dzięki temu jest najbardziej popularnym nastolatkiem w placówce. Wraz z swoimi przyjaciółmi lubi dręczyć młodszych, słabszych. Jest to jeden ze sposobów odreagowania tego co dzieje się w jego domu.